Jakich klientów unikać?
Wiele razy zdarza się tak że jeden klient absorbuje tyle naszej energii co dziesięciu innych. Najlepiej zdać sobie sprawę jeszcze przed zaakceptowaniem zlecenia z tego iż akurat z takim mamy do czynienia i po prostu dać sobie spokój.
W moim wywodzie posłużę się przykładem firmy tworzącej strony lecz można to odnieść również do innych branż.
Złych klientów możemy podzielić na kilka rodzai:
1. Klient – Zawsze za drogo
Pierwszy rodzaj klienta cały czas próbuje zbić cenę. Często taki klient już na samym początku kładzie duży nacisk na zejście z ceny bo ktoś tam ma taniej. Najczęściej okazuje się że ten ktoś kto ma taniej to jakiś nastoletni syn od znajomego który ma blade pojęcie o tym co robi i odwala fuszerkę. Dlatego właśnie klient który non stop mówi o zniżkach ma przeświadczenie że to co robimy nie jest warte ceny którą podajemy i jesteśmy w stanie zaakceptować.
W tym wypadku najlepiej twardo postawić sprawę i skwitować jego narzekanie zdaniem: “Praca naszej firmy jest wyceniona na xxx ze względu na kompleksowe wykonanie oraz jakość tego co robimy i poświadczamy naszą marką. Jeśli zależy Panu na dobrym wykonaniu powierzonego nam zadania to zapewne rozumie Pan iż nasza cena jest proporcjonalna do naszej pracy włożonej w projekt”.
Po tym zdaniu jeśli klient dalej narzeka, najlepiej odprawić go z kwitkiem do “dużo tańszej” konkurencji gdyż robienie czegoś za pół darmo mija się z celem. Nie dość że w ten sposób psujemy rynek to nie jesteśmy zmotywowani do pracy.
2. Klient – Nie wiem jak to ma wyglądać
Istnieje również grupa klientów którzy nie potrafią określić czego tak naprawdę chcą. W tym wypadku problem polega na ciągłym niezdecydowaniu i nie możności dokładnego określenia celu. Najczęściej w takim przypadku mamy później 10 zmian tego samego elementu i zaczyna nas wszystko frustrować.
Jest możliwość że niezdecydowanemu klientowi od razu spodoba się nasz produkt lecz jest to bardzo rzadkie, dlatego jeśli nie jesteś pewien jak ma wyglądać dana strona (klient chce cokolwiek) to lepiej jest albo wymusić jakieś wymagania i inspiracje albo wcześniej uprzedzić jak my to widzimy, żeby nie okazało się, że projekt jest całkowicie nie zgodny z wizją klienta, której przecież w ogóle nie miał.
3. Klient – Prosto ale z bajerami
Następną grupą klientów jest klient który chcę coś bardzo prostego jednocześnie bardzo zaawansowanego. U nas w firmie jest pewna anegdota z tym związana a mianowicie jeden z klientów zażyczył sobie serwisu “prostego jak google.pl a funkcjonalnego jak youtube.pl”. Wnioski nasuwają się same. Jak porównać stronę wyszukiwarki która jest jak najbardziej minimalistyczna do zaawansowanego portalu którym jest youtube.com.
W takim wypadku trzeba dokładnie wytłumaczyć klientowi co rozumie się pod pojęciem prosto a co funkcjonalnie bo pewnych rzeczy nie można zrobić banalnie lub obniżyć koszty do niebotycznie małych.
4.Klient – Na ostatnią chwilę
Istnieje również grupa klientów którzy zapominają iż jesteśmy również ludźmi a nie robotami. Ci najczęściej zlecają projekt który tworzymy i wstępnie się podoba, jednak kiedy przychodzi czas druku, nagle znajduje się 100 różnych rzeczy które nie cierpią zwłoki i muszą być zmienione. W tym wypadku jesteśmy w niedzielę o 18 zawiadamiani że są poprawki a jutro musi projekt znaleźć się w drukarni gdyż terminy gonią.
Tacy klienci często nie rozumieją że mamy również życie prywatne lub nie mają wyłączności na nasze usługi. W takim wypadku należy albo wymusić dodatkowy czas co często jest przez klienta nie do przyjęcia lub dodatkową zapłatę. Jeśli jednak klient nie zgadza się i na to i na to a my mamy trochę czasu to najlepiej skończyć projekt i nie robić już nigdy interesu z tą osobą/firmą a jeśli nie mamy czasu z różnych względów powiadomić o tym zleceniodawcę go nie robić.
5. Klient – Ja jednak podziękuję
Ostatnią grupą klientów których chciałbym dzisiaj opisać jest klient który w ostatniej chwili odmawia zlecenie. Najłatwiejszym sposobem unikania tego typu zagrywek jest pobieranie zaliczki która zrekompensuje nam stratę czasu. Niesie to jednak pewne minusy za sobą gdyż gro klientów nie rozumie zaliczkowania i będzie nas obchodzić szerokim łukiem mimo że z zapłatą za zlecenie nie ma u nich problemu.
Czasami również ufamy klientowi co się okazuje później wielkim błędem. Za naiwność się płaci, dlatego najlepiej w każdym przypadku ustalać kwotę zaliczkową która odstraszy niezdecydowanych i da nam trochę bezpieczeństwa.
